oto Ewa Bieńczycka! oto kobieta! oto poezja!

28 sierpnia, 2008 by

Dni osobności balsam rany, / balsam wspólnoty, ale w ciszę./ Hej, piszę Tobie, piszę, piszę, / Hej, hej! Kochany! //

Tu nie ma czasu ani miejsca na wprowadzenia, na akapit dla wstępu. Zresztą nie ma takiej potrzeby, pod warunkiem oczywiście, że zrezygnuje się z poprawności i kanonów pisania, na rzecz uczuć, pierwszych nigdy nieomylnych wrażeń.

Wiersz ONI Ewy Bieńczyckiej jest kobietą. Nie chodzi tu o to, żeby wprowadzić nagle rozróżnienie na poezję penisoidalną i waginalną, ale o nieodparte wrażenie kobiecości, któremu ulec musi każdy, kto będzie ten wiersz czytał. Ja czytam go już trzeci dzień i widzę w nim kobietę, która po każdej lekturze nabiera coraz bardziej wyraźnych kształtów. Nie jest to istota prozaiczna, roztaczająca wokół siebie kwaskowatą woń cipy. Nie jest to także kobieta duchowa, romantyczna, spowita w mgły i anioły. Gdybym miał ją określić, nazwać musiałbym odwołać się do najpotężniejszych narzędzi hermeneutycznych, by stworzyć konglomerat pojęciowy na miarę inderweltu. Uzyskałbym wówczas opis niedoskonały, wymagający kolejnych ważnych glos, być może akademickich komentarzy, ale byłby to opis najlepszy z możliwych, chociaż z założenia niedoskonały.

Hej, hej! Ja przecież Tobie piszę! / Hej, hej, niedługo na tej ziemi! / Oni jak w wyraz zapatrzeni, / odcięci od słów, które słyszę //

Porywam się, oddaję. Oddaję, wiedząc, że mogę być językiem, mogę być słowem. Chcę być i mieć, bez żadnej sprzeczności między przedmiotowością posiadania a podmiotowością bycia. Chcę wprowadzić zgodę, połączyć rozdzielone ciało i ducha, odnaleźć jedność. Dlatego moja kobieta, którą dostaję od Bieńczyckiej, będzie indywidualna, będzie spełniała twoje marzenia, ale tylko te mądre pod warunkiem, że je masz.
Ta lekkość, którą uzyskała autorka dzięki powtórzeniom jest pozorna, bowiem za tym powtórzeniem kryją się to, co publiczne kalki kulturowe, oraz to, co prywatne: czyli najbardziej intymna podmiotowość.

Wzbiera potrzeba i odmowa / bo po cóż wikłać się i łudzić, / Oddzielna rzecz, jednak dla ludzi / A jednak słowa, słowa, słowa //.

Z wierszy, które opublikowała Ewa Bieńczycka na swoim literackim blogu, tekst: ONI jest moim zdaniem kluczem do zrozumienia poezji Ewy. Bo oto w pewnym momencie następuje konfrontacja czytelnika z Burzą letnią II czy Zbiorem malin, aphelium leśmianowskich, beztroskich owoców przepełnionych wonią kobiecego ciała. W poezji Ewy każdy wers waży inaczej. Weźmy taki oto przykład:

Nic już nie łączy mnie i z tobą nie będę razem. Dał Bóg tanio. / Maj się przetoczył jak bywało, tylko już szybciej i już śmielej. / Miód był w powietrzu. Deszcz nagle zamknął przelot pszczeli. / Byłam w kielichach. Jestem w kropli. Miodowo ranią / fasady mokrych kamienic //

Znowu kobieta w każdym wersie, za każdą literą, ale tak niepospolicie kobieca, tak niezwyczajnie, że aż męska z którą nie chodzi się tylko i wyłącznie za rękę, pod rękę czy do łóżka, ale taka, z którą się przede wszystkim rozmawia. Kobieta, która jest przyjacielem-mędrcem, która potrzebowała wiele takich majów, by stać się taką jaka jest.
Bieńczyck rezygnuje z feministycznej kryptoerotyki, rezygnuje z bipolarnych przedstawień emocji: od najwyższej euforii, do najmroczniejszej depresji, rezygnuje z pseudofilozoficznych rozważań i zabaw lingwistycznych. Jest konserwatystką. Jest rozsądna do tego stopnia, że aż wyrachowana. To wyróżnia jej wiersze na tle bełkotliwych albo płaczliwych, albo też niezrozumiałych rymowanek, które codziennie zalewają Internet.

Czytając wiersze Ewy czytelnik powraca do jednej z najmniej znanych w polskiej literaturze tradycji. W Aneksji czytamy: Nie te winy! Świat choć ten sam – / zupełnie inny. Nie te wady! Świat mrze, by wciąż otwierać sezam / wiosny. Umierać będąc młodym, zdążywszy mościć się w wygodzie / sprytu. Ogień grzeje wspaniałość czarów w obcym ogrodzie //. Kto w tym momencie nie wspomniał o poezji Stefana George? O jego ogrodach? O jego egzotyce naszpikowanej symbolami, która sama w sobie była symbolem? Właśnie dlatego należy przeczytać wiersze Ewy Bieńczyckiej, bo one mówią do człowieka językiem prostym, ale językiem bogatym w znaczenia i odniesienia. I nie ma się co łudzić! Wszyscy, którzy chcą zobaczyć w poezji płaczącą, kochającą, mędrkującą Szymborską się rozczarują. Wszyscy, którzy chcą zobaczyć Ewę też odejdą z kwitkiem. Ale ci, którzy odważą się z poezją Ewy Bieńczyckiej porozmawiać na pewno się nie zawiodą. Jednak pamiętać należy, że sam odwaga tu nie wystarczy i że to wiersze Ewy wybierają swoich czytelników.

Kategoria: Bez kategorii | 1 Komentarz »

Komentarze 1

  1. Dupa IP: 83.5.222.115:

    xxxxxx xxx ******, Panie Marku! **** xxxxx **** ****** ******, a xxxxx ***** xxxxxxxx *******. Nie xxxxx ***** xxxxxx xxxxxx xxxxxx ***** *****, żeby xxxxxx ****** xxxxxx ****** ******* xxxxxxx, ale xxxxxxx, że **** xxxxxx niż xxxxxxxx. Ale ****** xxxxxxx xxxxxxx, **** xxxxxx xxxxxx xxxxxx z ***** ****** ***** ;)

    [wpis ocenzurowany]

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?