ostatni list ostatniego prezydenta w sprawie pewnego donosu dotyczącego literatury współczesnej

3 sierpnia, 2010 by

.

Kategoria: Bez kategorii | 5 komentarzy »

komentarzy 5

  1. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    jestem zdziwiona, że kancelaria prezydenta Polski zadała sobie trud i odpisała na anonim.
    Sądziłam, że tylko Państwowa Inspekcja Pracy reaguje na anonimy i przeprowadza na ich podstawie niezapowiedziane kontrole w firmach.

  2. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    przeczytałam drugi raz, tym razem dokładniej i dopiero teraz zauważyłam, że pani starszy specjalista (na pewno już awansowała, dlatego piszę”starszy”) dobrotliwie radzi, aby z donosem udać się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Podaje przy tym dokładny adres włącznie z e-mailowym. A niech Zdrojewski zostanie zasypany anonimami. Dobrze mu tak!

  3. marek trojanowski:

    Iza, w tym czasie kiedy ty zastanawiasz się nad istotą anonimu, donosu oraz procedur współczesnej biurokracji (na marginesie: biurokracja spełnia bardzo ważna rolę – jest tak szczelna, że stanowi skuteczną barierę także dla tyranii) ja odpoczywam od nowoczesnej poezji polskiej, którą tydzień w tydzień z uporem godnym męczennika trawiłem w swoich intelektualnych trzewiach.
    Ostatnio studiowałem średniowieczne moralia. Przykazaniami, które się w nich powtarzały były: miłowanie Boga oraz praca – pojęta jak najbardziej fizykalnie, jako działanie człowieka na przyrodzie za pomocą narzędzi. Po wygnaniu z raju człowiek został skazany na uprawianie ziemi:

    rzekł: «Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! (Gen 3. 17-19)

    Od tej pory – od czasu, kiedy jedno z dzieł bożych z bezrozumnego bydlęcia przechadzającego się bez celu po niebiańskim ogrodzie dzięki konsumpcji pewnego owocu (stąd kościół zawsze potępiał konsumpcjonizm) stało się samoświadomą istotą: człowiekiem – praca stała się tym, co odróżnia człowieka od reszty stworzenia. Przekleństwo ziemi dotyczy cyklu życia – człowiek powstał z prochu, przez całe życie urabia tenże proch, który z definicji (jako, że jest prochem) urabiać się łatwo nie daje a następnie, po latach trudów człowiek ostatecznie w proch się obraca. Mimo tego fatalizmu jest w tym obrazie coś pozytywnego. Kategoria pracy, która w zapleczu interpretacyjnym wiąże się z kategorią pokuty, odnosi się nie tylko do człowieka ale i ziemi. Człowieka i ziemia zostają związani za pomoca kategorii pracy. Innymi słowy: człowiek jest człowiekiem na ziemi kiedy pracuje, człowiek by żyć musi uprawiać ten proch, z którego powstał – bez tego trudu traci on ważną część swojego dziedzictwa.

    Ja wiem, że życie byłoby lepsze w raju. Ale raj byłby na dłuższą metę znośny pod warunkiem, że człowiek nie posiadałby rozumu. Gdyby był bezwiedną zabawką, maskotką.

    Oto mój proch, mój trud i moja praca. To bardzo przyjemna męka w porównaniu z czytaniem polskiej poezji współczesnej
    .
    ,

  4. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    Moja niemiecka przyjaciółka przyleciała do mnie niespodziewanie tylko na dwie doby.
    Jestem zła na siebie, że pół godziny straciłyśmy niepotrzebnie na roztrząsaniu prozy Herty Muller i to ja zaczęłam ten temat. Chciałam się dowiedzieć, dlaczego nie jestem pod wrażeniem książki „Lis już wtedy był myśliwym”, wręcz uważam książkę za nieudaną, bombiastyczną, a natomiast Justyna Sobolewska w Gazecie Wyborczej 09.01.2006 zachwyca się językiem i obrazami, które zostawiają ślad i niepokoją:

    „Lis już wtedy był myśliwym” Herty Müller wprawia w zadziwienie, że można pisać w taki sposób. To jest powieść złożona z zatrzymanych obrazów, o, takich na przykład: dziedziniec fabryki, karzeł w czerwonej koszuli, nakrapiany arbuz, kot. Jak ona to robi, że potem taki obraz wwierca się świadomość i nie daje spokoju?”

    Eva przekartkowała polskie wydanie i stwierdziła, że to nie wina tłumacza. Jej niemiecka książka jest tak samo niestrawna. Według niej to napompowany sztucznie balon w celach politycznych, o którym w Niemczech się już nie dyskutuje. O Hercie Muller jest cicho sza dlatego nie mam zawracać sobie nią głowy. Teraz modne są tematy tureckie, muzułmańskie, ale i one przeminą błyskawicznie. Etno dobrze się już nie sprzedaje.
    Marku i tak uzasadnienie Komitetu Noblowskiego jest nadal dla mnie zagadką, być może dlatego, że współczesna poezja polska działa na mnie jak zarazek: „z intensywnością poezji i szczerością prozy opisuje krajobraz wydziedziczonych”

    ps
    czy na zdjęciu jest ściana, czy podłoga?

  5. marek trojanowski:

    podłoga, moja własna autorska podłoga. nigdzie, na całym świecie nie znadziejsz drugiej takiej.

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?