.
Ogłaszamy, że od dziś poezja internetowa jest najważniejsza. Jest naszym życiem a my poeci internetowi godzinami klikając żyjemy tylko poezją: dosłownie i w przenośni.
1) Celem naszym jest słodkie nieróbstwo. Chcemy utrzymywać się z reklam google, z jednego procenta do podatku. Bo my poeci internetowi ogłaszamy powołanie do życia Fundacji Internetowej Poezji (FIP).
2) Jedynym celem FIP-u jest gromadzenie wszelkiego rodzaju dotacji, z których będziemy się utrzymywać, bo my internetowi poeci nie chcemy robić nic, oprócz poezji. Chcemy dnie przesiadywać całe przed komputerami. Chcemy komentować wiersze na różnych portalach internetowych, u siebie na stronach prywatnych. Chcemy publikować wiersze tylko w internecie.
3) Ogłaszamy śmierć papieru! Jest za ciężki (paczka papieru: 500 ark A4, 80 g/m2 waży więcej niż laptop) i nieekologiczny. Papier to przeżytek! Niech żyją pdf-y i ebooki!
4) Naszym życiem i źródłem wiedzy i inspiracji są: czat, wszelkiego rodzaju komunikatory internetowe, czytniki rss oraz minimum pięć adresów różnych portali poetyckich, które mamy dodane jako ulubione w naszych przeglądarkach. Real interesuje nas tylko jako Wirtual, a Wirtual to dla nas Real, sam Real zaś jako taki nas w ogóle nie obchodzi, bo zakupy robimy w internecie.
5) Chcemy pisać o wszystkim, w każdej manierze. Chcemy eksperymentować z nowymi formami, treściami, środkami wyrazu. Jednym ograniczeniem dla nas i naszej twórczości są ograniczenia internetu (technik i języka).
6) Dzięki internetowi FIP chce zdobyć nowych zwolenników, nowych darczyńców, którzy zasilą ją 1% od podatku. Chcemy zwerbować jak najwięcej użytkowników i czytelników, którzy na naszych stronach wygenerują odpowiedni ruch, który poprawi ich atrakcyjność jako powierzchni reklamowych.
7) Ogłaszamy, że od dziś: za chleb i kiełbasę, za redbulle i wódkę, za piwo i czipsy, za cocacolę kupione w sklepach internetowych; za minuty spędzone na wideo-sex-czatach i za inne przyjemności za to wszystko zapłacimy pieniędzmi pochodzącymi z reklam googla. Zapłacimy przelewem z banku internetowego.
8) Odejdziemy od komputera tylko w razie potrzeby. Przez cały dzień zaś będziemy pisać i komentować. Chcemy się wirtualnie siłować na googlowskie mądrości wyszukiwane dla potrzeb dyskusji, komentarzy czy wierszy.
9) Jesteśmy poetami uniwersalnymi i dlatego ogłaszamy ogooglną nieomylność w każdej kwestii. Rościmy sobie pretensje posiadania racji za każdym razem, niezależnie od dyskutowanego tematu. Poeci internetowi to wikispece w każdej dziedzinie.
10) Ogłaszamy, że nie liczy się dla nas uznanie krytyków literackich czy estetów. A wydawców mamy w płaskich od siedzenia przed komputerem tyłkach. Dla nas liczy się tylko pagerank osobistej strony internetowej i ranking google. Naszą litanią są słowa kluczowe, Google jest naszym Boogle miarą naszych wszechrzeczy.