`
Zamiast przeprowadzić rozmowę z diabłem, zdecydowałam się na napisanie tekstu o twórczości i krytyce.
Od początku dwudziestego wieku twórczość otoczona jest kultem w wymiarze niemal boskim. Bycie artystą zaczęło nobilitować. Ale aby zostać naznaczonym na artystę, trzeba było stworzyć coś zupełnie nowego, zaskoczyć, być oryginalnym za wszelką cenę. W ten sposób można było stwarzać wrażenie, że to co jest tworzone, jest wielkie, zapisane już teraz złotymi zgłoskami dla potomnych, a tylko odbiorca nie jest do tego przygotowany z braku wiedzy, wyczucia artystycznego, z braku „odpowiedniego przygotowania i ciemności”.
Nieważne, że tak pojmowana sztuka nie niepokoi, że ociera się o kłamstwo, że zapomina się o niej w ciągu dekady. Następni artyści podążają wytartą juz drogą do sukcesu wydawniczego, medialnego. Dlatego nie waham się stwierdzić, że na początku dwudziestego pierwszego wieku znależliśmy się w analogicznej sytuacji jak tej sprzed stu lat. Kombinacja sprawdzonych artystycznych wytrychów daje prawdopodobieństwo sławy na jakiś czas.
Pisał o tym malarz Giorgio de Chirico:
„Formuła sztuki nowoczesnej stała się bardzo uproszczona. Brzmi ona: prowokacja plus reklama”
Kiedy Włoch zmienił styl na klasyczny, został nazwany zdegenerowanym artystą, zmarnowanym geniuszem. Miał być malarzem metafizycznym przez całe życie i ikoną surrealizmu, wtedy obwołany zostałby bożyszczem (nie szkodzi, że przy tym byłby kopistą).
Dlatego tak ważna jest rola niezależnej krytyki, nie tej kumplowskiej, fraternizującej się z ocenianymi artystami. Bo czyż nie jest tak, że żle jest artyście, o którym zapomni krytyka? Według mnie artysta czuje sie wtedy paskudnie.
„Krytyka?…powinna być jakby dalszym sumieniem artystów, ich podporą w ciężkich chwilach zniechęcenia w walce z materią, ich pociechą w chwilach przepracowania i chwilowego obłędu, powinna być pośredniczką między tłumem „znawców” a artystą, powinna być tym w sferze sztuki, czym cały aparat prawny w życiu społecznym, powinna tropić i tępić matołków i szarlatanów używających nieprawnie miana artystów z powodu nieoświecenia „znawców”, których krytyka pownna oświecić.” Stanisław Ignacy Witkiewicz
Zastanawiam się teraz jak można pocieszyć poetki i poetów na blogu Marka.