Berkeley, 6.6.1964
„Dzisiejsza eseistyka o prawdę nie dba, ma piętno schyłkowej retoryki, która chce przekonać do czegoś, co może jest, a może nie jest, bez względu na to, czy jest, czy nie jest. I tak te wszystkie niezliczone eseje o poezji i literaturze i sztuce są w istocie aroganckie wobec swego przedmiotu, nawet gdy go wynoszą pod niebiosa – te apoteozy zresztą mają inny charakter niż panegiryki dawnej krytyki, w których rola kurtuazyjnego konwenansu była ogólnie ceniona; a gdy były szczerze entuzjastyczne – były prostym aktem czytelnika, który znalazł swego autora i swoją książkę. Dziś nawet eloges są zimne pomimo gorących słów, bo ich autorom nie chodzi o sam utwór, ale o swoje o nim myślenie i pisanie”