Dariusz Pado, peryferie raju. Polska parapoezja

23 października, 2008 by

Wiersze można pisać na różne sposoby, stosując różne rodzaje poetyk. Używając technikę zdań dziwnych, szatkowania prozy czy inny z omówionych w tym miejscu zabiegów technicznych, można pisać wiersze i być poetą. Jednak w polskiej poezji jest też miejsce dla tych, co nie piszą wierszy a są poetami. Wydawać się to może na pozór rzeczą niemożliwą, a jednak. Polski Parnas Poetycki, podobnie jak każde miejsce, w którym najważniejsza jest poprawność polityczna, ma zarezerwowane miejsce dla inwalidów. Innymi słowy istnieje coś, co określa się jako parapoetyka.

Parapoetyka posiada jeden tylko warunek formalny: mianowicie wymaga, aby autor jako człowiek posiadał jakiś rodzaj ułomności psychofizycznej, a najlepiej gdyby pobierał miesięcznie zusowską rentę inwalidzką.

W ramach parapoezji czyli w obszarze wytworów autorów-parapoetów różnicuje się. Najlepsze wydają się dzieła tych parapoetów, którzy mają uszkodzone w jakiś sposób mózgi. Oczywiście nie jest to zjawisko nowe, kiedyś artyści świadomie oddawali się rozkoszom w najgorszych francuskich burdelach, by zarazić się syfilisem, który w epoce przedpenicylinowej prowadził do uszkodzenia mózgu. Dzisiaj trudno o takich syfilityków-artystów, a jak wiadomo: natura nie znosi próżni, więc sztuka, w tym przypadku poezja wypełniła w swych szeregach pustkę po wyleczonych syfilitykach-poetach, tzw. parapoetami.

Od parapoetów, oprócz zaświadczenia o ułomności, nie wymaga się niczego. Najważniejsze jest, by pisali i wyrażali zgodę pisemnie na publikowanie w ich biogramach notki o niepełnosprawności. Warto zaznaczyć, że teksty parapoetów dopiero wówczas staja się wierszami, gdy zostaną wydane w formie albo tomików poetyckich, albo też opublikowane na forach poetyckich w dziale wiersze. W innym przypadku teksty parapoetów nie są możliwe do zidentyfikowania jako wiersze.

Tematyka, do której sięga parapoezja, to zdarzenia proste, zwykle to opisy motywów autobiograficznych. Podobnie jak od paraolimpijczyków, od parapoetów nie wymaga się wiele tu się liczy idea walki z własną ułomnością!

I właśnie takim parapoetą jest dyslektyk Dariusz Pado (chyba nie ma takiego jego biogramu, w którym nie byłoby wzmianki o dysleksji). W swoim tomiku Peryferie raju Pado będzie wspominał dzieciństwo. Napisze:

pierwsza msza śniły się dzwonek i komeżka później podlewanie bratków u dziadka Staszka z zieloną konewką z cmentarza na rynek kołem za kilo szmaty kopa jaj nasiona gwizdek i medalik dalej chowanie się w spiżarce tu stukanie w moździerz wieczorem mycie szyi czekanie aż zapyta: zgadnij co nam dziś przyniosą – chłopczyka czy dziewczynkę

I kiedy rozczarowany takim poziomem refleksji potencjalny konsument tego tomiku zada sobie pytanie: Kurwa, co to za gnój?, parapoeta Pado napisze:

przyprowadzałaś mnie do ogniska gdzie ja spalałem się ze wstydu wszystko przez podarek – dysleksję przekręcającą brzuszki zaparowującą szkła denka grubsze od przeciwsłonecznych zerówek

oraz opowie o tym, jak z klocków układał wyraz: grób:

po całym cielsku świetlicy rozjaśniającej tę klatkę pamiętasz – mieszały się kartoniki liter wysypywane z szafki zlepionej z pudełek po zapałkach [b][r][ó][d], [g][r][ó][b], [d][r][ó][b], [g][r][ó][d] [b][r][ó][g], [g][r][ó][d], [d][r][ó][d], [p][r][ó][g]

Te deklaracje w połączeniu z informacją o dysleksji z biogramu zmiękczą najbardziej zatwardziałe serca krytyków literackich, wzruszą najbardziej wysublimowane zmysły estetyczne kolekcjonerów i konsumentów poezji. Każdy sobie wyobrazi w tym momencie Darka, który mierzy się z własną ułomnością; Darka, który nie poddaje się ślepemu losowi, który zdaje się go nie oszczędzać; Darka, który dumnie wypina pierś ku słońcu, prostuje się i woła do nieba: Nie poddam się! Nie!

Jak widać na przykładzie Peryferii raju, w parapoezji nie ma podziału na podmiot liryczny-autor. Tu zawodzi prosta systematyzacja oraz kanony interpretacyjne. Zresztą nie o to chodzi w parapoezji. Jej największą wartością jest wartość terapeutyczna. Z jednej strony umożliwia ona kanalizowanie wszystkich negatywnych emocji parapoetom, z drugiej jakby polepsza ewentualnych odbiorców. Czytelnik, po przeczytaniu Peryferii raju oprócz tego, że odnajdzie w sobie ukryte pokłady empatii, zacznie sobie powtarzać: Zobacz! On może! To i ja mogę i właśnie w tym aspekcie parapoezja ma w sobie coś z ducha paraolimpiady.

nu-zajc-nu-pagadi.jpg

Kategoria: Bez kategorii | 13 komentarzy »

komentarzy 13

  1. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    Marku nie zgadzam się z Twoją opinią na temat dysleksji umieszczonej w swoim oficjalnym życiorysie dla innych.
    Według mnie poeta Dariusz Pado poszperał w biografiach sławnych osób, dowiedział się, że Albert Einstein, Leonardo da Vinci, Hans Chrisitian Andersen, Winston Churchill to sławni dyslektycy i postanowił sam ogrzać się w ich blasku sławy. Psychologia stwierdza, że dyslektycy często mają wysoką inteligencję i ponadprzeciętne zdolności twórcze w wielu dziedzinach. Czemu więc nie wykorzystać tej informacji dla siebie?
    Dlatego Dariusz Pado postanowił zostać poetą, a gdyby ktoś nie doszukał się w jego wierszach artyzmu, sam sobie jest winien, przecież w notce biograficznej pisze jak wół : Dariusz Pado dyslektyk ( czytaj artysta)
    ps
    Donald Tusk jest też dyslektykiem więc jak znudzi się Darkowi Pado bycie poetą, może nazwać się w nawiasie politykiem.

  2. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    Przeczytałam „Peryferie raju” i wpadłam w oszołomienie. Przy wierszu

    spotkamy się w pewien piątek”

    Ester, we śnie wbij palec w otwór i uwierz, że to ja przynoszę tobie do szafy w Wielki Piątek na Purim
    słoik cierpkich porzeczkowych powideł pożyczony od dobrego Herr Manna. To święto wiszenia czy krzyżowania?
    W oficynie biją kozły na mięso, w ofierze na koźle biją do mięsa. Ofiary takie składają Tobie Panie
    Oficerze. Na stosik. Stosiku nakryj nas.”
    wpadłam w piętnastominutową katalepsję i czuję się winna, ale nie rozumiem tego wiersza dla intelektueli.

  3. marek trojanowski:

    Izka, w jednym musisz się ze mną zgodzić: perypetie Ijona Tichego z „Pokoju na ziemi” są o milenia ciekawsze niż parapoetycki paratomik parapoety Dariusza Pado.

    ps.

    nie zgodzę się z tym, że wiersze parapoetyckie są dla intelektueli. ty je po prostu źle czytasz. spróbuj tak (jeżeli nie masz na podorędziu jakiegoś uszkodzonego tomografu, który generuje pole o zbyt duzym natężeniu, trwale uszkadzającym mózg): ściągnij skarpetki, żebyś się nie poślizgnęła na śliskiej podłodze. stań naprzeciw solidnej ściany (preferowane są ściany nośne, gdyż te działowe są budowane z regipsów na drewnianym stelażu i mogą nie wytrzymać), pochyl się do przodu (pozycja panczenisty), zaciśnij powieki (bo okruszki tynku mogą wpaść ci do oka) i zacznij biec. powinnaś ocknąć się leżąc tuż przy ścianie z potwornym bólem głowy. ale to niewygórowana cena jaką trzeba zapłacić za zrozumienie tych jakże ważnych dzieł. po takim zabiegu, który jest conditio sine qua non zrozumienia parapoezji Darka Pado, uniwersalna prawda o kosmosie zacznie się tobie jawić z oczywistością towarzyszącą rozumieniu zdań matematycznych typu: „2+2=4” – i nie zdziw się, gdy czytając „[g][r][ó][b]” po raz tysięczny nagle sam bóg w wyglansowanych lakierkach, wyłoni się z kąta pokoju i poda ci wino na srebrnej tacy

  4. Ewa Bieńczycka:

    Fakt, że Dariusz Pado jest poetą małych, cichych przestrzeni i klimatów przebywania ludzkiego ducha, ale nie upoważnia Was tutaj do znęcania sie nad kaleką. O tym kalectwie dowiaduję się tu po raz pierwszy. Czytałam, że jest czynnym adwokatem, podobnie jak analizowana tu poetka Monika Mosiewicz. To oprócz lekarza, mój ulubiony zawód dla literata. Flaubert też studiował prawo. I Gombrowicz.
    I nie jest nic a nic gorszy od tych, o których tu pisaliśmy i będziemy pisać. Przecież wiersz spotkajmy się w piątek to wiersz bardzo smakowity (i na dodatek religijny).

  5. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    Ewo, dysleksja nie jest chorobą, a tym bardziej nie jest kalectwem. Dlatego zastanawiam się w swoim wpisie powyżej, dlaczego Dariusz Pado o niej informuje. I takie są moje wnioski.

  6. Marek Trojanowski:

    ależ Ewo, jestem sobie w stanie wyobrazić taką oto sytuację: mamusia wraca z wywiadówki wściekła, bo właśnie dowiedziała się, że jej synek z nieuszkodzonym mózgiem zarobił siedem pał na semestr. siedem pał na osiem przedmiotów to dużo (ósmym był w-f, tu była piona). matka oczywiście z chęcią spuściłaby solidny wpierdol dziecku i już się szykuje, a tu nagle dziecko mówi: „wiesz, że wchodzi w życie ta ustawa o zakazie bicia dzieci. pozwę cię, jak mnie tkniesz!”. matka zastanawia się. bachor ma rację – myśli, ale nie rezygnuje z ukarania bestii, którą tyle lat chowała pod swymi skrzydłami. co robi? idzie do empiku, kupuje „Peryferie raju”, daje dzieciakowi i mówi: „nauczysz się teraz wszystkich wierszyków na pamięć!”. dziecka ogląda tomik i pyta: „a po chuj? przecież to nie Mickiewicz ani Słowacki. tego nie będziemy przerabiać na polaku”. Matka uśmiecha się szyderczo i mówi: „żebyś widział, że dyslektyk potrafi a ty nie chamie jeden ty mały! krwiopijco przebrzydły!”

    no i synek kuje, przeklina parapoezje, kupuje przez internet broń w USA i któregoś pięknego dnia przychodzi do szkoły w czarnej pelerynie (jak na polskiego poetę przystało) i zaczyna napierdalać we wszystko co się rusza. kiedy ginie od kuli snajpera GROM-u, w ostatnim tchnieniu wykrztusza wraz z krwią: „mamusiu, teraz jesteś dumna….”

  7. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    Purim radosne święto dla Żydów i powidła zamiast ciasteczek, porównane do Wielkiego Piątku katolików, okraszone to wszystko wisielcem i ukrzyżowaniem, tak to wzbudza we mnie osłupienie.
    Pisanie o innych religiach nie powinno byc tak powierzchowne.

  8. Ewa Bieńczycka:

    No widzisz Marku, jaki Pado jest inspirujący? Taki ładny scenariusz wymyśliłeś, a bez takiej lektury, to ani rusz.

    Izo, tak, tam jest groch z kapustą, ale tam jest bardzo dużo tych żydowskich akcentów i tak się zastanawiam, dlaczego. W Polsce antysemityzm szaleje na całego, a te akcenty nie są na tyle silne, by stawiać mu opór.
    O dysekcji mówi w pewnym wersy podmiot liryczny, ale też tak może być, że w CV poeta różne, jak pisałaś, elementy wabiące stosuje. Można by tak prokuratorsko zażądać badania poety, jak obowiązkowe liczenie wersów u Justyny Radczyńskiej, lub golenie brody Winiarskiemu, której nie posiada. To wtedy może poezja nabrała by rumieńców. A tak to straszne nudy.

  9. Izabella z Jeleńskich Kowalska:

    Marku poda na tacy koszerne wino i powie: sponiewieraj się Izabello, bo tak należy w święto Purim, ale odstaw to „dialogowe” czytanie poezji Darka Pado.

  10. Ewa Bieńczycka:

    Ten wątek żydowski chyba będziemy musieli przenieść gdy będziemy przy analizie RAJ/JAR, utworu zbiorowego Dariusza Pady i Radosława Wiśniewskiego. Tam podobno jest wyjaśnienie tego niejasnego zainteresowania Dariusza Pady kulturą żydowską, skoro otwiera ten tomik obrazem katolickiego ministranta.
    I może odwiedzi nas jurodiwiec przy okazji, zadający na okrągło jak dziecko, pytania.
    A swoją drogą powiało tu na blogu ożywczym dzieciństwem, nie tylko tą przywołaną przez Marka insynuacją, jakoby uczenie się wierszy na pamięć współczesnych poetów dyslektyków robiło z nich terrorystów, ale takich sielskich, w komeżce ministranta, milusińskich.

  11. Jurodiwiec IP: 83.22.169.26:

    nie wiem czy będę odwiedzał, bo czasu mam mało i muszę go dzielić na coraz drobniejsze fragmenty, ale nie obiecuję. Tym bardziej że ja nie znam źródeł waszych epifanii. Po co mam wam psuć te komunię w której wszyscy się zgadzają i nawzajem sobie potakują? Kiedy się na to z zewnątrz patrzy to jest naprawdę piękne. Inne elementy popsułyby te harmonię. Nawet jeżeli to tylko fis-harmonia.

  12. Ewa:

    Psujemy tylko inną harmonią, zastaną i zdegenerowaną w własnym samouwielbieniu. Nie próbujemy stworzyć nowej, przecież burzymy…
    Pan, Panie Radku serdeczne dzięki zainicjował na ns wątek oceniający nasze tu pisanie, przecież służące tylko opamiętaniu się.

  13. Jurodiwiec IP: 83.22.169.26:

    Ale komu co psujecie? Mnie? Ale jaką harmonię mnie możecie popsuć. ja wyznaję starą zasadę że nie może każdemu się podobać i nie można się ze wszystkimi lubić bo to owocuje chorobami.
    Ale indeed podziwiam zapał i rewolucyjne wszędzie układów widzenie. Trochę to zgrubne, ale rozumiem, że ego trzeba jakoś chronić i utrwalać w harmonii.

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?