Jeżeli nie miałbyś już nic do stracenia albo gdybyś mnie kochał
albo gdyby ich było siedmiu a nawet ośmiu. Przed dyskoteką.
To dałbyś za mnie głowę. Podłożył się pod butelkę po winie
I nie pytał kto zaczął.
A gdy w miliardzie zielonkawych odłamków, w krwi, po nitce nylonowej
odnalazłbyś drogę do domu, czy straciłbyś dla mnie raz jeszcze głowę, gdyby nikt nie widział. Gdyby już ich nie było, ani zielonej butelki, i nie miał kto zszyć rany.