Bohater Kierkegaarda w Dzienniku uwodziciela już wie, że zakochiwanie się w kobiecie jest ostatnim upadkiem mężczyzny, jest uwłaczaniem własnej godności. Dzisiaj mężczyzna już wie, że miłość nie istnieje, a istnieją jedynie feromony łączące się z biologiczną przypadłością pociągu płciowego i powodują złudę, na którą poeci poprzednich epok niepotrzebnie wydatkowali papier i atrament.
Kobieta, jako podgatunek ludzki musi się starać w dwójnasób, by sprostać wymysłom męskim. Deprecjonowanie miłości w jakiejkolwiek bądź postaci i jej istnienie zaprzecza w jeszcze inny sposób określając ją jako niepotrzebny zaśmiecacz mózgowy.
Spamu z twardego dysku mózgowego trzeba się pozbywać sukcesywnie, w miarę jak narasta i przychodzi, ponieważ przy większych ludzkich temperamentach i otwartych czakrach podbrzusza, może pozatykać wszelkie z nim połączenia i nawet go zabić. Ten pedantyczny miłosny porządek, jaki poetka proponuje, polega jednak nie na całkowitej jego eliminacji. Byłoby smutno w tej nieskazitelnej sterylności mózgowej, gdzie wygładzone fałdki nie dają żadnej przyjemności. Trzeba więc czym prędzej napełnić mózg czymś nowym. Tak, jak się kupuje w Ikei nowe meble po wyrzuceniu babcinych, kiedy przejmuje się jej mieszkanie. I rozsiadłszy się na białym fotelu wśród białych ścian, zredukowawszy przedmioty do niezbędnego laptopa, można zacząć już poetyckie nanoszenie na twardy i napisze wiersz:
Wiersz anarchy in ukr (peron 1) :
Pospiesznym puszczają zwieracze
aż pęka skaj i z siedzeń tryska gąbka,
a semafory kwitną jak sztuczne ognie.
Z chłopców paruje spirytus i świecą
w ciemnościach, a dziewczęta
są zaciszne i ciepłe
jak przechodnie perfumy Być może”,
wiatrem wkurwione wiśnie,
nabity kośćmi czarnoziem.
Poetka w zbiorku poetyckim przywołuje scenki rodzajowe, podobnie jak omawiana tutaj wcześniej, Klara Nowakowska, z ulicy. Przywołuje dla określenia kondycji gatunku ludzkiego w różnych porach roku i sytuacjach dla uzmysłowienia czytelnikowi, gdzie jego bliźni się znajduje, co robi, co zamierza, jak wygląda i co odczuje. Ta bardzo potrzebna nam wszystkim wiwisekcja rzeczywistości badana narzędziami poetyckimi jest chwalebna i godna podziwu. Jesteśmy zaniepokojeni przecież, czy aby świat podąża w dobrym kierunku, czy możemy pomóc, jeśli prowadzi nas dzisiejsza cywilizacja na manowce. To wszystko poeta, wysłannik i reprezentant naszego ojczystego języka nam w pocie czoła daje i jeśli zdecydował się mazać z twardego wszystkie wymysły epok ubiegłych, to niecierpliwie spijamy jego każdą głoskę.
Kładzenie siedzeń na wagonowy skaj, symbolicznie podkreślony żywotnością biologiczną człowieka jest wzmocniony metaforą świata zewnętrznego.:
(…) Stare domy pierwsze napuściły wiatru(…) powie poetka w wierszu Stare domy.
Ale już wiersz sen w mieście ukazuje dalsze losy wagonowych siedzeń:(…)Pociągi pośpiesznie
moczą genitalia. W ciszy łamiesz
dodatek nowosądecki. Po wszystkim
zamieniamy się. Jeszcze
lekko sprężynujesz, zdrabniasz mnie
ile sił w języku. Nago pijemy szpik i wiatr i
kucam pod prąd(…)
Przypadłość miłości ilustrowana jest też innymi określnikami. W wierszu syndrom poetka zakochanie diagnozuje krótko:
(…)i zachorował na nią.(zwilż)
W wierszu zwilż uczucie miłości do bliźniego jest wręcz miłosną wysypką. A wiosna, wiadomo, pora zakochiwania i prokreacji, to choroba kobieca narządów rodnych:
(…)W zagłębieniu przy dworcu
srebrny upław wiosny.(…)(zwilż)
Lepiej się ma, od upraw miłosnych, uprawa samej poezji. Dzięki prawidłowej edukacji poetka nabrała właściwego stosunku do poetyckiego rzemiosła. W wierszu LO zwierza się, jakie korzenie ma jej poetyckie powołanie:
(…)Najmniej chodzi o poezję,
najwięcej – żeby usiąść obok Kasi czy Wojtka.
Albo się urwać, kupić smaczne szlugi
i fachowo się nimi zaciągać(…).(LO)
Ale ten, podobnie jak w miłości, przezwyciężony raz na zawsze stosunek do niej w jej pierwotnym znaczeniu – heroicznym, nowy sposób pisania wierszy spotyka się z natychmiastowym aplauzem i zachwytem. Cytując wers Mariusza Grzebalskiego (wartki pocałunek na bezdechu – na wstecznym?) w wierszu las, poetka daje nam do zrozumienia, że z naszą polską poezją współczesną nie jesteśmy w żadnym lesie, ale po prostu we wspólnym poetyckim domu, bezpiecznym miejscu wśród swoich.
Świadczy o tym wiersz pisany pod wyraźnym wpływem guru najmłodszych poetów Bohdana Zadury.
W wierszu echosystem poetka Agnieszka Wolny-Hamkało zawiera równie ważne przesłanie filozoficzne:
– Kto zjadł jabłko z drzewa?
– Ewa.
– Kto zgubił pantofelek?
– Felek.