.
I tak oto, po latach tułaczki po śmierdzących i zatłoczonych holach Urzędów Pracy, po przebytych niezliczonych bataliach sądowych, które nieraz przypłacił nerwobólem jelit oraz permamentną sraczką nasz główny bohater nareszcie zjawił się – niespodziewanie jak wiosenna burza – ubrany cały na biało, w pełnej krasie, na białym koniu, z laserowym mieczem w ręku (rzecz jasna tym świecącym na niebiesko)
.
Wzruszony nagrodą, która go spotkała po tylu trudach, poczuł się przez chwilę jak szczęśliwiec, który na końcu tęczy znalazł garniec złota Rumpelstiltskina.
Jednak jak to zapisano w scenariuszu, głównemu bohaterowi nie dane było długo rozkoszować się zwycięstwem (jak to zawsze bywa w kiepskich filmach klasy B). Zamiast przepić część nagrody z urodziwą córką młynarza, która dopiero co świętowała swoje siedemnaste urodziny, wstał, otrzepał zakurzone pyłem z niezliczonych pól bitewnych dżinsy, zapalił nadpalone wczesniej cygaro, splunął i spiął rumaka (albo odwrotnie – mniejsza z resztą o kolejność zdarzeń) i ruszył w stronę zachodzącego słońca.
.
.
W tym miejscu powinny być napisy końcowe:
W rolach głównych wystąpili:
Ten dobry – Marek Trojanowski
Ten zły – …..
i tu się film urywa, bo nagle zamiast napisów końcowych pojawia się nauka na temat skrótów tytułów naukowych, które podlegają fleksji.
dr (= doktor) dra, drowi, drem, drze; drowie a. dr dr; drów, drom, drami a. dr. dr.; w przypadkach zależnych lp też z kropką: dr., np. z dr. Nowakiem, dr. Trojanowskim; o kobiecie – ndm, w przypadkach zależnych bez kropki, np. z dr Kowalską
THE END