.
Gdybym kiedyś, może nie teraz i nie jutro, ani także za sto lat, ale kiedyś. I gdybym kiedyś jednak miał brata. I gdybym któregoś razu upadł i nie mógł się podnieść. A w zasadzie, to gdybym specjalnie przewrócił się tak, by nie wstać. Może nie w tym życiu. Na pewno nie w tym, ale w jakimś innym. To chciałbym, żeby mój brat zaśpiewał mi tę właśnie piosenkę na pocieszenie. Z tej okazji niech uderzy w bębny. Niech bije z taką samą siłą jak ten grubas w okularkach w pięćdziesiątej siódmej sekundzie. Niech spojrzy na świat oczami chłopaka, który gra na fortepianie. Niech jego oczy będą tymi oczami z 1 min. 29 sek.
Trzecia minuta, dwudziesta dziewiąta sekunda – Why brother, why? [kliknij] – tak masz do mnie mówić, jeżeli kiedykolwiek będziesz tu a ja tam
Gdybym kiedyś miał brata i gdyby ktoś zadał mi tak trudne pytanie, na które nie potrafiłbym odpowiedzieć, to mój brat na pewno by mi pomógł.