Tomik zawiera zaskakująco bardzo dojrzałą emocjonalnie poezję dziewczynki z dobrego domu, która wbrew życiowemu komfortowi bada świat i wzajemne relacje damsko męskie w sposób wyjątkowo trafny zaglądając pod jego podszewkę nawet, gdy nie musi.
Pozytywny koloryt wierszy nie ogranicza się do opisu jasnej strony życia, która przecież niewątpliwie się przydarza wszystkim. Młodzieńcza intuicja podpowiada poetce celne spostrzeżenia. Mówi o kruchości uczuć w sposób delikatny i prawdziwy.
Tak właśnie jest, gdy wszystko nam dane ma swój rewers, gdy skrajność zamienia gwałtownie kierunek w swoje przeciwieństwo. Bliskość bólu i rozkoszy, bliskość śmierci i życia, wszystko to, co nam jest chwilowo dane, natychmiast zostaje gwałtownie zabrane.
Poezja ta jest też o wierze religijnej wtopionej w podmiot liryczny dla przeżywania świata pełniej i świadomiej. Jest to rozliczeniowy tomik ze światem odchodzącym, gdzie jeszcze włosy „pachną jak mleko” i oddaje się swoją „najlepszą cząstkę”, albo i się nie oddaje, ale gdzie jeszcze decyduje się o sobie, a nie świat decyduje za nas – to wszystko w rytmicznej poezji tych wierszy zawarte jest jakby ponad czasem, w którym poetka żyje. Nie tylko czasem biologicznym, ale tym zewnętrznym, społecznym.
„(…)w ustach robaczek twardy jak łupina
rzęsa jak drzazga albo bat na słońce
leżę jak martwa rozkrojona ryba
pralka wiruje jak prastare morze
sprzedaję książki i kupuję mleko
a sznur na szyi noszę jak apaszkę
i po dywanie brodzę jakby był on rzeką(…)”
[STUK, STUK]
Ewa Katarzyna Zdanowicz doczekała się wielu entuzjastycznych i zasłużonych w recenzjach pochwał. Nie chciałabym zawartych tam podkreśleń niewątpliwych wartości jej wierszy tutaj powtarzać. Nie znam też dalszej drogi twórczej autorki, której młodzieńcze wiersze sprzed sześciu lat są niespotykanym jak dotąd dokumentem poetyckiego ocalenia kobiety przed czasem, który ją pustoszy, zadając śmierć duchową. Ale czas zamrożony w wierszach Zdanowicz zdaje się czasem ocalonym w sposób nadprzyrodzony, takim, jaki daje jedynie sztuka , gdyż podmiot liryczny jest integralny z głosem autorki, ponieważ jest jego rówieśnicą, powiernicą i przyjaciółką.