.
Moniko Mosiewicz i ty anonimowy biały psie ze zdjęcia Ewy Bieńczyckiej – nie martwcie się.
Nie dla nas nagrody. Nie dla nas uznanie żiri wszelkiej maści.
Pewnie nie wiesz Moniko, ale „Traktat o odchudzaniu się przy grilu” wysłałem do Gdyni na konkurs recenzencki.
Oto historia dziejów tego traktatu:
do świętości potrzeba trzech majli:
majl pierwszy:
majl drugi:
majl trzeci
i dla pewności: mejl czwarty
nachalny majl piąty
skończyło się tak, że jakaś Pani poweiedziała, że mój interlokutor jest bardzo zajęty i że skontaktuje się ze mną telefonicznie. Fakt: Pan zadzwonił z numeru: ************** poprosił, żebym nie jechał do Gdyni, żebym się nie fatygował bo wygrała jakaś lokalna recenzentka. Pan powiedział także, że było bardzo mało recenzji, że nie było z czego wybierać – aż 6 sztuk!
To skandal – odpowiedziałem. Pan zgodził się ze mną: To skandal! – odpowiedział. I na tym skonczyła się nasza pogawędka.
Moniko, następnym razem nam się uda. Zobaczysz! Trzymaj za mnie kciuki, ściskaj za mnie udka, a ja bede ściskał kciuki za ciebie!
Pa & Pozew