„Modne bzdury” czyli o tym jak bajdurzenie postmodernistycznych intelektualistów zostało wyśmiane.

30 października, 2008 by

W 1996 roku fizyk Alan Sokal opublikował w poważnym naukowym czasopiśmie „Social Text” artykuł pt.” Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji”. Autor cytował wypowiedzi wybitnych francuskich i amerykańskich intelektualistów takich jak Lacan, Kristeva, Irigaray, Baudrillard , Deluze. W artykule dowodził na podstawie cytowanych zdań, związków między naukami humanistycznymi a fizyką i matematyką. Jedna z jego tez brzmiała: teorię naukowe oceniajmy nie ze względu na zgodność z rzeczywistością, lecz na polityczną użyteczność, udowadniał, że E = mc kwadrat, ma wymiar seksistowski. Cytował Deridę, który twierdził , że stała Einsteina nie jest stała, ale zmienna, bo uzależniona jest od historii. Redakcja nie zauważyła, że puściła do druku parodię tekstów myślicieli postmodernistów, którzy nadużywali pojęć z zakresu fizyki kwantowej i matematyki, najczęściej ich nie rozumiejąc.

Na ten artykuł nikt nie zareagował, czytelnicy nie podważyli bezsensownych dowodów, cytowane autorytety były rękojmią, że tezy są prawdziwe…

Dopiero po kilku tygodniach Alan Sokal opublikował następny artykuł , w którym wyjawił mistyfikację. I tak rozpętała się jedna z najwiekszych afer intelektualnych ostatnich lat. Skandal szybko trafił na pierwsze strony New York Timesa, Observera, Le Monde. Autor z belgijskim fizykiem Jeanem Bricmontem napisali książkę” Modne bzdury”( kontynuację i rozwinięcie opublikowanego artykułu), w której punkt po punkcie analizowali dzieła postmodernistycznych guru i wykpili ich bezsensowne dowody oparte na relatywizmie poznawczym.

Ośmieszeni myśliciele tłumaczyli , że mają prawo jako humaniści do używania nauk ścisłych jako metafor, ale czy metafory mają być nonsensowne, niezgodne z metodami naukowymi? Precyzja myśli i logiczny wywód wsród współczesnych humanistów nie jest w cenie. Stąd potok bezsensownych słów w dziełach guru, onieśmiela i oszałamia, gdyż czytelnik nie rozumiejąc tej gmatwaniny mysli, sądzi, że to on jest prostaczkiem intelektualnym, wpada więc w nabożny zachwyt zamiast krzyknąć: przecież to brednie!

Współczesna poezja też jest tego przykładem. Te filozoficzne, religijne, fizyczne, matematyczne metafory, niejednokrotnie są wyłącznie bełkotem, mającym udawać głębokie przemyślenia artysty.

Kategoria: Bez kategorii | 13 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?