Marta Podgórnik – Prymus przeklęty. Pani Bieńczycka

5 października, 2008 by

Do poetów przeklętych dołączyć nie jest łatwo, nawet, jak się używa w wierszach słowa chuj i kurwa w ilości wystarczającej dla zaspokojenia złaknionych obcowania z tego typu ekspresją poetycką.
Marta Podgórnik umieszcza też swój podmiot liryczny w nie mieszczańskich sytuacjach erotycznych, który w pewnym wierszu swojego partnera flejtucha obraża, szydząc z jego ála Charles Bukowski pozy.Tak, ma rację podmiot liryczny w innym wierszu zbioru Próby negocjacji. Nie da się być poetą przeklętym, nie da się nawet próbować być, jeśli chce się być równocześnie genialnym, ale posłusznym dzieckiem.

Marta Podgórnik w licznych wywiadach, które rozbrajająco ukazują drogę poety hodowanego i przysposabianego troskliwie do zawodu poety – od Katowickiego Pałacu Młodzieży po stania się decydentem cudzej tożsamości, do być czy nie być innych poetów zasiadając w licznych jury, pisząc recenzje w głównych śląskich pismach literackich Opcjach i Fa- arcie, animując kulturalnie w Instytucie Mikołowskim, lepiąc wszystko alkoholem na tzw. spotkaniach środowiskowych czyli tworząc z konieczności tzw. bohemę mamy strukturę identyczną produkcji małego biznesmana.
Bez skuteczności tak wygenerowanej progenitury nie ma sensu polski narybek, toteż wszelki połów, chodzenie po strzechach domów kultury nie musi być aż tak heroiczne, jak to się wielu ich odkrywcom, szczególnie Karolowi Maliszewskiemu wydaje.

Przepis na poetę jest niesłychanie prosty. Wystarczy erudycja w młodym wieku i chodzenie, jak na rytmikę do odpowiednich społecznych komórek.
Gorzej jest potem. Poetki tyją bądź popadają w anoreksję, zatruwają się alkoholem i nikotyną, tamują naturalny zew macierzyński, sypiają z byle kim by ich ktoś nareszcie zbrukał i znieważył, byle tylko daimonion dopuścił do zatrzaśniętych na głucho przeklętych rewirów.

Marta Podgórnik pisze bardzo dobre wiersze i nie ma się co jej czepiać. Wiersze są idealne, posiadają poetyckie metrum, są poprawnie napisane, czyta się jest płynnie, melodyjnie, są, jak sama chce, uczuciowe. Jest w nich nawet, jak opowiada w szczerych rozmowach z innymi poetami wolność, do której instynktownie dąży. Jak ognia boi się przyporządkowania do szkoły śląskich poetów, jak i porównania z Rafałem Wojaczkiem. Ta samodzielność i samoistność poetki wychodzącej właśnie z ochronnego w polowaniach okresu młodości, godna jest najwyższej pochwały. Tylko co dalej?
Mnożenie poetyckich bytów wiadomo, jeśli ma się już narzędzia do produkcji a niewątpliwie Marta Podgórnik, jako najlepsza uczennica je posiadła – jest nieograniczone.

Kategoria: Bez kategorii | 5 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?