Joanna Wajs sprzedawcy kieszonkowych lusterek. Córczyzna poetycka. Pani Bieńczycka

18 października, 2008 by

Na początku już zapowiadam, że będę o poezji tłumaczki dzieł Oriany Fallaci pisać w samych superlatywach i niech żadne licho mi tu nic nie podpowiada. Szczególnie, że jest niezwykle urodziwą młodą poetką, która zebrała chyba najwięcej bezinteresownie dedykowanych jej wierszy, a Redaktor Naczelny kwartalnika „Red.” nawet tutaj udowodnił, że dedykując jej swój najpiękniejszy wiersz, powodowany był jedynie szlachetnymi uczuciami charytatywnymi.
Więc ja też przeczytałam tomik z 23 wierszami w ramach tej samej akcji charytatywnej Cała Polska czyta wiersze poetów i o nich pisze oraz pisze im dedykacje i ostatni mój wiersz też właśnie Pani Joannie zadedykuję.

Na plan pierwszy w wierszach Joanny Wajs wysuwa się bolesny symbol ojca – rodzonego, biologicznego, a zarazem nieobecnego. Toteż z dużym zainteresowaniem przeczytałam tęsknoty, żale i pomstowania córki, gdyż, jak donosi Gazeta Wyborcza, przemija postać świata a z nią konwencjonalny skład rodziny.
Ojciec podmiotu lirycznego to nie byle, kto, nie żaden parweniusz czy proletariusz, to intelektualista, czytelnik wybornej poezji:

widział ją z pociągu jadącego przez Belgię
gdy odłożył Celana z wystrzępioną na brzegu zakładką

Żal jest więc uzasadniony i jeśli właśnie córka terapeutycznie pisze wiersze, by sobie z tym nieukojonym uczuciem poradzić, najprawdopodobniej temu akcesowi zawdzięcza wysoką jakość swoich utworów.
Z troską wczuwam się w przedstawiony w wierszu kształt, jaki odbija mężczyzna – ojciec na poduszce, jak córka skrzętnie kolekcjonuje w pamięci wszystkie szczegóły o nieobecnym. Mimo, że w licznych niedopowiedzeniach brak ojca jest spowodowana jedynie podróżami: każdy rok w innym kraju, a nie jego śmiercią, to jednak to sieroctwo mentalne córki jest jakimś odwróceniem Trenów Kochanowskiego. Córka wyraźnie cierpi tak bardzo, że obwinia go tą krzywdą i posuwa się nawet do marzeń o najradykalniejszych rozwiązaniach:

żaden z bogów nie chce zawinąć cię w obłok
zabrać na Taurydę,
gdzie mógłbyś przeczekać
dziesięcioletni rozlew naszej krwi

Wrażliwość swoją poetka udowadnia wieloma niuansami w artykulacji uczuć. Piękny wiersz o śmieci psa w wierszu kiedy usiadłeś składa się właściwie z mimochodem zarejestrowanych, minimalnych ruchów w przestrzeni z całym szacunkiem dla odchodzącego życia i dostojeństwem zamarłej na tę chwilę przyrody.
Wspomnienia, utracony w przeszłości w wierszudom z dzikim winem przewijający się przez inne wiersze, chwytane w locie chwile, zmysłowe rozkoszowanie się nimi, wszystko to odbija się w tajemniczych lusterkach tytułowego sprzedawcy kieszonkowych lusterek, który działa jak entropia, zabiera doświadczenie życia, czas i przeżycie.
Ten egzystencjalny zabieg jest też jakimś symbolicznym, melancholijnym hołdem złożonym poezji, która staje się jedyną możliwością ludzkiego przetrwania w świecie.

Kategoria: Bez kategorii | 11 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?