Darek Foks Ustalenia z Maastricht. Poezja syndromu sztokholmskiego.

16 listopada, 2008 by

Nie mając młodzieńczej swady Marka Trojanowskiego, będąc z natury smutasem i katastrofistą, panicznie spróbuje udowodnić brak poezji u poety Darka Foksa już tak uznanego, nagrodzonego nie tylko konkursami, ale prestiżowymi etatami w liczących się pismach literackich w Polsce.
Zadanie, wiem, karkołomne, jeżeli wymienia się obok nazwiska Darka Foksa nazwiska sławne, decydenckie na dzisiejszej arenie literackiej, to trudno się nie bać tego napadu na Goliata, który mi powie: a kim pani jest?

Tak to jest w hierarchii ważności wartości tego świata: jeśli za mną stoją takie nazwiska jak Saint-John Perse, Benn, V. Aleixandre, Ungaretti, Montale, Eluard, Salinas, Guillen, Breton, Valery, Alberti, Quasimodo, Yeats, G. Lorca, Bremond, S. Dali jeśli się z nimi kumpluję na co dzień, z nimi rozmawiam, ich czytam i obcuję cieleśnie, to przecież te mediumiczne brewerie nic nie dają. Kogo obchodzi, którego współczesnego poetę, że jego czytelnik pieprzy się z dajmy na to z Garcią Lorcą, a Darek Foks ma na co dzień żywy kontakt z tak potężnymi duchami jak Zbigniew Libera, Henryk Bereza, Andrzej Sosnowski?
Być może, mentalny kochanek już jakościowo ważny nie jest, już ważne jest, żeby się tylko pieprzyć, ale czy ten nadmiar poetyckiego pożądania, ta organiczna przypadłość człowiecza że musi głód metafizyczny gdzieś gasić, bo inaczej umiera, staje się maszyną i mrówką, czy zachodzi on w kontakcie z?
No, dajmy na to, z Foksem?

O czym jest ten zbiór wierszy ujęty w pojęcie jak mówi wikipedia – miasteczka – które dało nam Unię Europejską?
O tym, że podmiot liryczny szasta się, krąży i nie potrafi za Chiny nic poetyckiego z siebie wykrzesać. Czy to nie jest aby 8 i pół Felliniego? Nie. A może jednak kolejnym przekuwaniem niemocy w niemoc, by właśnie to przekuwanie było stawaniem? Nie staje, a kiedy nie staje, nie ma mocy.
Wiersz PROZA POLSKA, której podmiot liryczny jest zarówno deprecjacją jego jakości jak i terminem literackim ironicznie wymienia, dlaczego niemoc jest permanentna. Mówi czytelnikowi: wybaczcie kochani mnie uwielbiający, dzisiaj postne jedzenie, gdyż miesiączkuję, nie będę zapłodniony, ale napiszę, co mi tam, dam świadectwo swojej niedyspozycji. I daje. I tu wylicza, czemu Proza Polska jest tak prozaiczna i czemu mimo wszystko daje temu świadectwo, podczas gdy wszyscy wokół są przecież w identycznej sytuacji, a jednak po pióro nie sięgają.
Wiersz KATEDRA NIEMALARSTWA jest o tyle głupi, że powiela schemat wyobrażeń o Akademii Sztuk Pięknych tak samo głupi, jaki pokazał Paweł Huelle w powieści Ostatnia wieczerza nabijając się z awangardy. Z pewnością, na ASP pracują różni artyści, o bardzo małym rozumku też, jak i studiują studentki, którym majtki tylko w głowie i kto ma je zdejmować, czy rzeźbiarze i czy malarze, ale poezja na litość boską to sublimacja i wydobywanie istoty, a nie wszystkiego, co akurat do sprawy rozwikłania rzeczywistości nic nie wnosi. Zawsze tak było, zawsze była miernota, głupota, bezsensowność. Akademie Sztuk Pięknych były kolebką geniuszy i fajansiarzy. To nie żadne odkrycie. Nie wiem po co w czasach tak skomplikowanych dla sztuki, gdy nowe media już niepodzielnie panują, pisanie o głupocie jakiegoś rektora, który preferuje malarstwo olejne, jest już démodé, nie na rzeczy, jest płytką brukową anegdotą. Tak może sobie gadać snob, inteligent aspirujący do znawstwa sztuki po etatowej pracy by się popisać poglądami, a nie artysta, poeta, pracownik tej strefy duchowości. I co dało kupelstwo z Liberą? I co, on te poglądy podziela? Wątpię. Nawet jak prototypem rektora z tego wiersza jest konserwatywny Stanisław Rodziński, to to jest mimo wszystko bardzo duży format w swojej konsekwencji i opcjach, takiej, a nie innej sztuki.

SZKOŁA GŁÓWNA HAIKU to wiersz pisany metodą Świetlickiego. I jeśli Marciń Świetlicki potrafi wyłuskać absurd i dowcip przestrzeni międzyludzkiej, to Darek Foks już nie. Scenka zobaczona jest topornie i słusznie dziewczyna z wiersza wali podmiot liryczny butelką. Ale taki incydent przynależny jest pismom satyrycznym i to niższego lotu.

ZA POEZJĘ POLEGLI to typowy wiersz o kotach. Jeśli o kotach pisał T. S. Eliot, a Van Gogh malował słoneczniki, to nie znaczy, że wszystkim wolno. O kociej poezji napiszę w osobnej notce.

POT GUDRUN. Być może nie jest to pisane metodą ecriture automatique. Być może Ministerstwo Potu, jak Ministerstwo Głupich Kroków u Monty Pythona jest bazą, na której poeta buduje absurd. Ale nie jestem przekonana.

WIDOCZEK. Kolejny wiersz świetlickopodobny. Ale nie zawsze, jak się idzie do knajpy to owocuje to wierszem. Na całe szczęście. Ile byśmy mieli niepotrzebnych wierszy do czytania!

Nie będę już analizować reszty wierszy, gdzie chwyt Vykadrovanej pojawia się jeszcze u Zabandażowanej, a nazwiska są dziwaczne jak Krzysztof Grażyna. Pojawia się taki termin jak Che Guevara, pojawia się mnóstwo niepotrzebnych haseł, które w normalnym człowieku otwierają od wieków wypracowane przez galerników wrażliwości obrazy, które zawsze otwierają się w odpowiednim miejscu i artysta nie musi wszystkiego tłumaczyć od Adama i Ewy. Ale przychodzi na świat współczesny Orcio, przychodzi na świat współczesny poeta. I nie jest już modernista, nie jest post, nie jest destruktorem, ani neo surrealistą, ani pure nosensistą, ani niczym z tych rzeczy. On jest zawsze polskim poetą współczesnym. Zakompleksionym artystą, który nie odnalazł swojej drogi, swojej wewnętrznej melodii i najlepiej trochę wziąć bezpiecznie z tego i tamtego.
Początkujący Salvador Dali, gdy zjechał w glorii do Nowego Jorku na drugi dzień miał tysiące amerykańskich epigonów, a w galeriach pojawiła się nieprawdopodobna ilość lejących się zegarów. Ale to nie oni, tylko w dalszym ciągu Salvador Dali jest ważny. W Polsce to właśnie ci epigoni przejmują ster. Najlepiej świadczy kokieteryjny wiersz o Nike pt. NIEŁASKA.
Wystarczy jak harcerz, zdobyć odpowiednią sprawność, by móc niszczyć wschodzące talenty i nie dopuszczać nikogo wartościowego do głosu. Wystarczy coś tylko ustalić w polskim Maastricht by zmusić publiczność do kochania uznanego poety.

Kategoria: Bez kategorii | 14 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?