„analiza poetycka” vs. W.A.B

17 lutego, 2009 by

.

Kiedy zrozpaczony odmową z WL-u, błąkałem sie po bezdrożach bezsilności, kiedy pogrążałem się w lotnych piaskach najczarniejszych z czarnych mysli, nagle jakiś anioł schwycił mnie za rękę. wyciągnął mnie na słońce i zaczał powtarzać w rytm znanej mi skądś melodii:

– Nie daj się, ludzie niech sobie myślą, nie daj się z diabłem do piekła wyślą, nie daj się, warto być zawsze w życiu sobą! nie daj się…

Mijała wieczność a ja ciągle musiałem wsłuchiwać się w anielski hymn. Wiedziałem, że to sam Stwórca ma mi coś do powiedzenia. Jednak nie bardzo wiedziałem co. W końcu i aniołowi znudziła się ta upływająca wieczność ze śmiertelnikiem i dyskretnie podpowiedział mi na ucho, tak żeby żaden inny sługus niebiański nie zauwazył:

– W.A.B

Olśniło mnie! I nawet nie wiem dokładnie jak, a znalazłem się znów pomiędzy śmiertelnikami.
Bez zwłoki wygrzebałem adres majlowy do Pani Agnieszki Femiak – sekretarki z W.A.B i wysłałem do niej taki oto list:

wab-1.jpg

Nawet nie przyszło mi do głowy, że Pani Agnieszka tak szybko odpisze. A odpisała ładnie. Bo i „Szanowny Panie” i „z poważaniem” się znalazło:

wab-2.jpg

Przeczytawszy odpowiedź pomyślałem: „Skąd goście z W.A.B, w szczególności Pani Agnieszka, mogą wiedzieć, że wywalono mnie z pracy i nie mogę, z dyplomem doktora, nigdzie znaleźć pracy. Bez tytułu to i owszem, ale z dyplomem z UJ, to ja w naszym Urzędzie Pracy robie za dziwoląga, za kuriozum, które sobie wytykuja palcami kolejne urzędniczki. Każda mnie pociesza, ale ja dobrze wiem, co one sobie myslą. Że teraz doktory chodza podbijać kwity do kuronia. Kurwa! że nie mam na chleb a co dopiero na druki. Ale o tym ludzie z W.A.B nie mogli wiedzieć?”
Dlatego postanowiłem napisać prawdę. I napisałem:

wab-3.jpg

Odpowiedź Pani Agnieszki z W.A.B była identyczna jak poprzednio:

wab-4.jpg

Pomyślałem, że się niewiasta pomyliła i źle kliknęła myszką. To nie mogła być odpowiedź na moją prawdę. Napisałem zatem kolejny list, starając się szerzej nakreślić obraz nędzy w jaką popadłem:

wab-5.jpg

Po chwili Pani Agnieszka odpisała już w tonie bardziej ludzkim. Jakby mniej mechanicznie:

wab-6.jpg

„Co tu robić? Co teraz?” – biję się z myślami. Czytało się dwa tomy ekonomii Begg’a na egzamin kiedyś tam. Słuchałem też ostatnio radio i cos tam o kryzysie usłyszałem. Ale przecież moja prawda, prawda o mojej biedzie była dla mnie i będzie zawsze bardziej prawdziwsza niż prawda wielkiego wydawnictwa. Dlatego postanowiłem się otworzyć. Jak u psychologia na kozetce. Zagrałem wabank:

wab-7.jpg

Kiedy kończyłem list – płakałem. Dla pewności, przed wysałaniem go Pani Agnieszce, przeczytałem go swojemu owczarkowi niemieckiemu testując nie tyle poziom wrażliwości wilczura, ale jakość ładunku emocjonalnego mojego wyznania. Pies się rozbeczał a ja klinkąłem „ENTER”. Miałem pewność, że rozczulę swoją dolą każdą kobietę, każdego wydawcę. Nigdy bym nie przypuszczał, że katolik katolikowi, że Polak Polakowi może po takim wyznaniu odpisać, to co mi Pani Agnieszka z W.A.B – tym razem już bez żadnego: „szanowny panie” czy „z poważaniem” -:

wab-8.jpg

Zanurzam się w otchłani. Idę w czerń najczarniejszą z czarnych. Zmieniam się w punkt bez wartości.

de profundis…

Kategoria: Bez kategorii | 16 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?