Adam Wiedemann Pensum Poezja hodowców przyjemniaczków. Pani Bieńczycka

25 listopada, 2008 by

Jak pamiętamy z Witkacego, hoduje się przyjemniaczki tylko po to, by odpowiednio zmanipulowane, oswojone i niegroźne lizały z ręki hodowcy, by ten mógł się nimi do woli sycić i je używać. Instruktaż hodowli sprzed II wojny światowej nic nie stracił ze swej dydaktycznej mocy, nauki nie poszły w las, a hodowla idzie na całego bezwstydnie zmuszając bliźnich do poddawania się hodowli.
Nie wiem jak poeta Adam Wiedemann wyhodował tabun recenzentów do ustawicznego, wieloletniego lizania po fiucie literackiej propagandy, ale faktem jest, że już bez bicia i bez znudzenia chwali się na okrągło.
Jak pisze Marcin Orliński w swojej recenzji z Pensum:

Wiedemannem nie sposób się znudzić.

Podobnego zdania jest Anna Marchewka:

30 wierszom wolnym od grzechu głównego współczesnej poezji gmatwaniny znaków zakrywającej brak znaczenia.

Dalsze recenzje powielają schemat innych, nie wiadomo kto od kogo odpisał, ale uniwersalne wpisał się w jest wspólnie wpisane, zapisane i wypisane we wszystkich recenzjach, gdyż zdanie to pozwala nabić – odpowiednio rozbudowane – wymaganą liczbę wierszy recenzji.
30 wierszy Wiedemanna działa podobnie, ale poeta bardziej się pilnuje, by nie wstawiać do swoich utworów zwrotów już użytych wcześniej, gdyż jako hodowca wie, że trzeba być czujnym (a poeta zaczął hodowlę wcześnie), gdyż inaczej trzydziestoletnia praca nad odbiorcą pójdzie w łeb, a wyhodowane przyjemniaczki mogą się znarowić i zacząć coś podejrzewać.

Z wywiadu w sieci z Adamem Wiedemannem wynika, że nagrody literackie dają mu możliwość jurorowania, że w konsekwencji tegorocznej Nagrody Gdańskiej będzie już jurorem w pięciu prestiżowych konkursach, a i nawet w tym, który go nagrodził, też był jurorem. Tak więc baudrillardowskie koło wzajemnych zależności kręci się już bez żadnych oporów i jestem najprawdopodobniej jedyną osobą, która się Adamem Wiedemannem nie zachwyca.
W najgorszej sytuacji ulokował się Jakub Winiarski, który poezji Wiedemanna ni w ząb nie rozumie, ale chwalić musi, więc chwali bez przekonania.

Najlepsze i najlepiej napisane są dwie recenzje o Pensum na portalu (nie mylić broń boże z blogiem!) Literackie PL.
Andrzej Skrendo, uniwersytecki wykładowca poetyki napisał dla Twórczości bardzo profesjonalną recenzję w której znać ślady lektur wszystkich, którzy o poezji pisali na przestrzeni dziejów, szczególnie niestety też już zbyt często używany samograj o poezji czystej Hugo Friedricha.
Podobnie w ogromnej i świetnie napisanej dla Dekady Literackiej analizie Pensum Joanna Orska bez żadnej trudności przypisuje wszystkie zalety jakie można wyodrębnić u poetyckich geniuszy epok Adamowi Wiedemannowi, łącznie nawet z alienacją tej poetyki od samej poetyki (na podstawie wiersza ryby).
Te dwie recenzje, pisane nowocześnie są produktami epoki, w której zasada napiszę perfekcyjnie na zamówienie wszystko, brzmią przekonująco i olśniewająco i nie sposób się im sprzeciwić.

Smutek Spisku o jakim Baudrillard pisał odnośnie alienacji prawdziwej sztuki w sprawnie funkcjonującej machinie „artystakrytyk” jest o tyle przerażający, że nie zostawia już ani odrobiny miejsca na artystów z bożej łaski. Zanim czas zweryfikuje przereklamowaną twórczość Adama Wiedemanna zniszczenia już będę nieodwracalne.

O czym jest Pensum? O tym, że żadnego boga nie ma i że trzeba sobie jakoś z tym radzić. I to nie jest odkrywcze, natomiast odkrywcze jest w państwie wyznaniowym, jakim jest Polska. Być może zachwyt jest spowodowany tym właśnie dreszczykiem emocji wyartykułowaniem nowego. To, że Douglas Adams napisał, że świat został zaprojektowany i wykonany przez myszy, nie jest też nową prawdą, ale od dawna znaną oczywistością.
Adam Weidemann jest jedynie poetyckim spekulantem, który jak na giełdzie, jak w marketingu, układa populistyczne slogany dla bardzo wąskiej grupy literackich akademików. Przy pewnej wprawie i rutynie można tak funkcjonować przez dziesiątki lat. A czy to jest sztuka, czy to jest poezja? Oczywiście, że nie. Ale przecież dzisiaj o wiele łatwiej zakwestionować istnienie Boga, niż istnienie Poety. W pierwszym wypadku za karę można tylko być od razu przyporządkowanym do odpowiedniej partii politycznej, natomiast w drugim od razu się jest pieniaczem.

Kategoria: Bez kategorii | 8 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?