(…)wabi fontanną na głównym placu.
Niedopierdziane objawiło się jako
symbol.(…)
[Centrumna]
Najprawdopodobniej tym wierszem poeta wyraża sprzeciw wobec postawienia Silesia City Center – Centrum Handlowego w Katowicach. Ale oczywiście są to tylko moje domniemania, gdyż zachwyt krytyków, między innymi Jakuba Winiarskiego, Michała Kasprzaka, Krystiana Emanuela Baczewskiego są jedynie zachwytem nad możliwościami słowotwórczymi autora, czyli dla nich o czym poeta pisze, nie ma żadnego znaczenia.
Być może to przyzwolenie i zachęta, by pisać, pisać i niczego nie napisać, ma swoje specjalne powody.
Ale czytelnik, który bez żadnych niezbędnych w cywilizowanym świecie ostrzeżeń na okładce o zainfekowaniu zapoznajeąc się z tomikiem ponosi nieodwracalną szkodę na własnym zdrowiu:
(…)Powieki
pojęć Usta się skupiają na
parterze świata, aby wyrwać
do lotu grudki pięknadziewcząt,
których wzdęcia
przyprawiają o zawrót nogi
w macicy nocy, gdy bąki
świadczeń i usług.(…)
[Wzdęcia]
Niestety, poeta nie poprzestaje na używaniu w wierszach wszystkiego, co się wydarzyło przez wieki w mowie ludzkiej najgorszego. Gry słowne, kalambury, przekręcanie wyrazów, zestawianie szyku słów w natręctwie, głupstwie, niedojrzałym kokieteryjnym bredzeniu, by wydać się mądrzejszym niż się jest, dowcipniejszym, niż jest się w stanie. Poeta puszcza oko do czytelnika sugerując, że czerpał inspiracje z tych największych i z ich rozwiązań formalnych korzystał: Białoszewskiego, Wirpszy, Różewicza. Zresztą te nazwiska skwapliwie dodają krytycy zgodnym chórem. Odbiorca skonfundowany staje bezradny z tekstem:
mają swoje dobre strofy, a
wieczory
mają swoje dobre układy
logowań i wylotów; fazy
dzielą się na bakterie
i kwarki marzeń.
Sugestie kapłana?(…)
[Poranki]
Rybicki wiele uwagi poświęca trudowi towarzyszącemu powstawaniu takich wierszy:
(…) Patrz: gdy pisze się wiersz,
gazety sikają ze strachu,
a Ty otwierasz menu
nieba, wybierasz wcielenie
pod maską sylaby
i idziesz na piwo. Hej!
[Przedziemskie nity, zardzewiałe]
(…)Mówię: gówno, bo
nie stracę wiele, a
nie stać mnie więcej
nad podziw fasad i
elewacji.(…)
[Gówno]
(…)Ten tekst jest kratą, przez którą wyglądam.
Jeśli jestem w stanie przeczytać cokolwiek,
to znaczy, że wyglądam całkiem nieźle,(…)
[Wiersz bez tezy]
Poeta oprócz tworzenia całkiem nowych zestawień słownych próbuje szczęścia na polu fantazji erotycznych:
(…)Trójkąt ma trzy wierzchołki.
Co by się stało, gdyby mężczyzna miał trzy członki,
a kobieta trzy pochwy?
[Ukończenie światła. Czat]
(…)Niestety, nie jestem gejem. Ani gejszą.
Niestety, moi koledzy nie są gejami.
Dlaczego wszyscy myślą, że jestem gejem?!?
A ja kupiłem sobie białe stringi;
zrobiłem zdjęcie mojego tyłka w stringach
i za pomocą Photoscopa zrobię montaż
mojego tyłka i mojej brody i
to będzie zdjęcie autora na tylnej
okładce tomu Motta robali.
Co autor miał na myśli?(…)
[Ukończenie światła. Czat.]
Nie wiem, co autor miał na myśli. I już nie chcę wiedzieć. Ale, by dowiedzieć się tej strasznej prawdy, która nawet nie jest gównem, trzeba było tomik przeczytać.
Jak mówił Witkacy, z literaturą toksyczną jest taki problem, że nie da sie jej zwymiotować, nie da się zażyć żadnej odtrutki, by zniwelować paralityczno drgawkowy efekt. Dlatego pozostaje metoda tylko przeczekania. W osłupieniu, w niemocie i pytaniu, kiedy się to wszystko skończy. I zaraz przychodzi odpowiedź: nigdy, ponieważ źli poeci, jak świat światem byli zawsze, mnożyli się jak robaki i nigdy nikomu nie przeszkadzali, ponieważ wszyscy wiedzieli, że to tylko robaki.