Monika Mostowik Weź mnie w garść. Biorę i daję świadectwo. Ewa Bieńczycka

24 października, 2008 by

Monika Mostowik to sieciowa Milena i w wywiadach zwierza się z fascynacji Franzem Kafką co tylko dodaje tej pięknej kobiecie – jak biżuteria – wyrafinowania. Nie będę pisać o wyglądzie Mileny, gdyż mimo zapewnień wytartych mądrości ludowych zasadą jest, że jak cię widzą tak cię piszą, ale ja tu ani mru mru o tym jak wygląda Jacek Dehnel, to tym bardziej Milena. Tracę więc dużo, gdyż, chiromanci bazują skutecznie na determinujących człowieka znakach ich wygładu zewnętrznego, szczególnie dłoni. To jednak poważny blog i chcąc niechcąc obowiązuje mnie tutaj tylko dyskurs i pismo.
Idąc więc tropem blogowego reżimu postanowiłam wziąć w garść bliski mi tomik, gdyż jest plonem Nagrody Głównej XIII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego Dać świadectwo” na który, jako 163 uczestniczka dostarczyłam obszerny zestaw moich wierszy. Tym bardziej przykro mi o tym pisać, gdyż wydalam, by dać świadectwo prawdzie, kilkadziesiąt złotych na opłatę konkursową, na opłatę za ksero wierszy (wymagano nieprawdopodobnej liczby odbitek), oraz na opłatę pocztową za te wartości duchowe, z których zrobiła się ciężka paczka. Ale nie tylko strata materialna była tu najprzykrzejsza. Pierwszą Nagrodę dano Piotrowi Macierzyńskiemu z Łodzi, który zwierzał się w wywiadzie, że jest laureatem kilkucyfrowej liczby konkursów ponieważ nadsyłane są tak beznadziejne wiersze, że chcąc nie chcąc musi je wygrywać. To wyznanie stawiało moją poezję poniżej wszelkiej wartości, przecież przede mną było kilka wyróżnień, których też nie otrzymałam. Portal nieszuflady konsekwentnie potwierdzał moją beznadziejność. Już nigdzie nic nie wysłałam.
I tu czytam na stronie domowej Mileny, że z poezji rezygnuje!
Z wywiadów z Moniką (Mileną) Mostowik wynika, że poezja powoli interesuje ją jak najmniej, że już jej nawet nie czyta, przerzucając całą energię pracy twórczej na powieść.
Nakład tomiku „Weź mnie w garść” jako Nagroda Główna konkursu, pokrył Śródmiejski Ośrodek Kultury (Kraków 2005) w którym Mostowik pracowała wtedy na kierowniczym stanowisku.* (Uwaga! sprostowanie z dnia 31 października 2008)
Nakład był tak duży, że mogę i ja jeden egzemplarz po trzech latach od wydania trzymać w garści i analizując zawarte w nim wiersze, dawać wciąż świadectwo o zawartej tam poezji i prawdzie.

Poezja tych niespełna trzydziestu wierszy jest w klimacie egzystencjalnych kobiecych doznań i pytań podstawowych.
Podmiot liryczny zastanawia się, czy majtki zdejmować samej, czy ma to zrobić ktoś inny i jednak filozoficznie diagnozuje, że najpewniej robić to samemu:

a majtki najlepiej ściągać osobiście nie pozwalać obcym…

Rad dla kobiet jest zresztą bardzo wiele:

nauczyłam się wyciągać wnioski
z rękawa
po kryjomu
udaję że nic nie rozumiem

– podsuwa fortel podmiot liryczny kobietom. Wiadomo z psychiatrii, że jak się symuluje chorobę, to najczęściej się na nią zapada i niestety damskie niezrozumienie, co się właściwie kobiecie przydarza trapi już bez kontroli dalsze losy podmiotu lirycznego:

nigdy nie byłam blondynką
choć często podejrzewano mnie o to
bo nie umiałam rozwiązywać
krzyżówek
raz nawet podejrzano mnie w łazience
to zdjęcie odmieniło moje życie
zaczęłam inwestować w siebie
i przestałam liczyć

Rachunki, jak widać nie są mocną stroną poezji kobiecej:

jak sobie pościelisz
to się wyśpisz
ale dziś nie zdążyłam
pościeliłeś dla mnie łóżko
zupełnie bez okazji
co dwie głowy to nie trzy

i machając ręką po nieudanej arytmetycznej próbie ogarnięcia świata, podmiot liryczny zamyka ten problem:

podobno wszystko zmierza do zera
a czasem nawet do nieskończoności i

O zdejmowaniu majtek, tym razem męskich, szeroko wypowiada się laureat Pierwszej Nagrody tego konkursu, Piotr Macierzyński, o którym mam nadzieję, napiszemy wkrótce.
Ponieważ Monika Mostowik, jak czytam w sieci, jest też czynną bojowniczką o prawa kobiet w Polsce, mam nadzieję, że nie sprzeniewierzyłam się zbytnio tą notką mojej płci.
Napisałam więc o tym, by jedynie dać świadectwo prawdzie.

*Pani Monika Mostowik nie pracowała w Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie w 2005 roku , ani nigdy, tym bardziej nie zajmowała kierowniczego stanowiska. Niestety, ten kto piastował wtedy tę funkcję widocznie tego bloga nie czyta i nie można go przeprosić. Przepraszam więc Panią Monikę Mostowik. Na moje usprawiedliwienie podaje tylko to, że korzystałam z informacji gazet lokalnych i być może albo źle je zinterpretowałam, albo nie były prawdziwe. Moja zawiść i zazdrość przegranej w konkursie mogłaby być tutaj nawet i całkiem słusznym powodem przekłamania, ale nimi nie były.

Jeszcze raz poetkę przepraszam.

Kategoria: Bez kategorii | 10 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?