teraz kurwa! Tadeusz Borowski

8 stycznia, 2011 by

Dzień jak codzień

O! Dajmy na to wczoraj. Przylatuje do mnie najstarsza od Kalinioków, Janka i do mnie:
– Józek, ty nie picujesz? Naprawde wiersze układasz?
A co bym miał nie układać – muwie – jak mnie co najdzie, to układam.
– Jezusku Nazareński – powiada, a widać było, żem ją tym rozbisurmanił, bo kolanka ścisnęła ino rzepki trzeszczały.
– Jak mi pokażesz coś naskładał, to przysięgne, Józek, na Matuchnę
Przenajświętszą Nieruszaną, że nikomu nie powiem. Pokażesz?
Ale no mówię, no tak się dziewuszysko rozłechtało, że ino patrzeć kiedy by się pod kiecką zapaliło.
A co bym miał nie pokazać, – muwie – pewnie, że pokażę. Mam tu nawet jeden w dyplomatce.
– W czym? – się mnie zapytała jakby pierwszy roz dyplomatkę na oczy widziała. To jej pokazałem.
– To tera tak na to muwio? – się mnie zapytała i zaraz dodała, że u niej wszyscy na to „pudło” wołajo. Musiałem jej tłumaczyć, że pudło to jest tylko jak się do niego trzewiki, albo jakie pepegi pakuje, a nie wiersze. Zawsze, jak idę w pole to zabieram dyplomatkę z pajdą pszenicznego ze smalcem i kawę w termosie. I to nie dziwota, bo nawet biznesmeny tak robio, ino że nie harujo w polu tylko na Wal Stret, a na kartkach majo słupki zamiast wierszy.
Już jej nawet o tym „wal” nie mówiłem, bo odciajna była i w ryja potrafiła przywalić, że ino zęby dzwoniły; żebym znowu nie musiał tłumaczyć, że „wal” to nie była żadno propozycja i sie do żadnego konia nie rychtowała.
Akurat się złożyło, żem miał pszeniczny w wiersz zapakowany.
Mom tu jeden o Gople – muwię, a ona na to, jak to baba, od razu wydziwiać zaczęła:
– Eee tam – muwi – o naszym Gople? A co tam ciekawego? Same glony ino przez tych letników, bo niby z miasta, a srajo bez przerwy do Gopła, jakby latryn nie mieli.
Tyż jo właśnie o tym żem napisał – muwię – to prawda. Łażo jak te krowy i srajo gdzie popadnie. Wtedy żem jej pokazał mój utwur:

gopło(4)

stąpam boso w krowi
placek jeszcze ciepły

opłukuję stopę
łapie chłód jeziora

uścisk zimna sina
skóra ostrza wspomnień

niby deformacje
wrażeń tamtych czasów

wiatr ze wschodu źródłem
bólu na zachodzie

szyszki olchy skryte
w trawie uwierają

Jakby pieron w babsko strzelił! Szczęściem protezy akurat nie założyłem, bo by
mi razem z ostatnimi siekaczami wytłukła!
– Jaja se, kurwa, zasrańcu, ze swojej kasztanki rób, hyclu!
Com jo sie natłumaczył! Więcej niż u naszego wielebnego na spowiedzi!
Mówię, że dyć to przecie tak się teraz pisze te wiersze, a ona na to,
że jak jej jeszcze raz o tej sinej skórze ostrza wspomnień wspomnę,
to się postara, żebym jo sobie ból po utracie zębów wspomniał i że
takie bele gówno bez treści nawet do zapakowania pszenicznego
ze smalcem się nie nadaje. Tłumaczę histeryczce, że teroz taka moda,
że można bele gówno napisać.

O tym, że wiersz, aby był wierszem, musi mieć jednakową ilość sylab
w wersie, nawet żem jej nie muwił, bo przecie ona nie Dehnel, i tak tego nie pojmie.

Przypisy:

http://nieszuflada.pl/klasa.asp?idklasy=122272&rodzaj=1

Kategoria: Bez kategorii | 6 komentarzy »

Chcesz dodać coś od siebie? Musisz, kurwa, musisz!? Bo się udusisz? Wena cię gniecie? Wszystkie wpisy mogą zostać przeze mnie ocenzurowane, zmodyfikowane, zmienione a w najlepszym razie - skasowane. Jak ci to nie odpowiada, to niżej znajdziesz poradę, co zrobić

I po jakiego wała klikasz: "dodaj komentarz"? Nie rozumiesz co to znaczy: "załóż sobie stronkę i tam pisz a stąd wypierdalaj"?