`
O upadku kultury wysokiej wieszczy się od lat. Za każdym razem podaje się inne argumenty. Tym razem podkreśla się wpływ globalizacji na jej obumieranie. Dlatego mówi się o upadku kultury w skali światowej.
Co takiego strasznego ma w sobie globalizacja? Niemiecki literacki krytyk Kaiser, którego cytuje Stanisław Lem w rozważaniach sylwicznych , stwierdza, że to ona powoduje „spłaszczenie świata umysłowego, obejmującego zarówno twórców jak i odbiorców zjawisk kultury, co sprawia, że poziom wszelkich dzieł, a przede wszystkim literackich i plastycznych obniża się z upływem czasu”. Dlaczego odbiorca sztuki przestaje interesować się kulturą wysoką? Lem i Kaiser winią telewizję i internet. Według nich żyjemy w czasach obrazkowo-wizualnych, które wzmacniają umysłową bierność i powodują rozleniwienie się człowieka. Odbiorca sięga po obraz z ekranu telewizji i komputera, ponieważ otrzymuje przekaz znacznie szybciej, niż gdyby przeczytał dowolny tekst na ten temat. Polski pisarz zauważa, że przekaz ten jest płaski, ponieważ nie jest w stanie pogłębić informacji i nie zmusza do refleksji.
„Dzisiaj twórca powinien wyrażać się z szybkością karabinu maszynowego. To się chyba zaczęło w obszarach wielkiej akceleracji ekonomiczno-technicznej, to znaczy w USA, i dlatego tam właśnie została uznana proza Tomasza Manna za pompatyczną i przyciężką (pompous and ponderous). Przyśpieszenie aż ekspresowe ruguje jednak z tradycyjnie rozlewnej narracji jej rozmaite brzmienia i obertony. Mówiąc obrazowo jest trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z zadaniem polegającym na deskrypcji buszującego pożaru trawiącego namiętności ludzkie i dobra natury, a zatem fenomenu kataklitycznego, wobec którego trudno sobie pozwolić na jakąkolwiek zadumaną, refleksyjną wielobarwną opisowość. Należy raczej krzyknąć „pali się” i pozostawić całą resztę domyślności odbiorcy. Jednak zarówno wymienione, jak i nie wymienione składowe, wywierające taki nacisk na wielką produkcję kulturową w świecie,wymuszając przyśpieszenie podaży i popytu, jednocześnie zubożają, albowiem zwężają informacyjną wielowymiarowość i głębię narracji.” Stanisław Lem „Dylematy. Rozważania sylwiczne”
A co ze słowem? Czy to nie słowa zalewają mnie od rana do wieczora. I czy to nie one powodują, że czuję się jak w rynsztoku zbitek słownych, których znaczenie często jest dla mnie zagadką, a ponadto powoduje zniechęcenie do obcowania ze słowem pisanym. W postępie geometrycznym zasypywana jestem książkami, czasopismami, które nigdy nie powinny być wydane, bo urągają nie tylko mojemu poczuciu estetyki. Dlatego wcale się nie dziwię, że we Francji odniosła sukces wystawa sztuki nowoczesnej, której jedynymi eksponatami były gołe ściany. Zero dzieł sztuki!
Dlaczego przez kilka miesięcy nie można przestać wydawać literatury, czasopism, gazet? Według mnie nie będzie wielkiej straty. Informacje i tak znajdę w internecie i poświęcę na to mniej czasu.