.
rekord w drugiej kolumnie licząc od lewej oznacza liczbę pobrań.
Tak się ma sytuacja po czterech dniach. Jak będzie wyglądało to na koniec miesiąca? – boję się pomyśleć. Jestem pewien, że łączny „nakład kwiatków” będzie większy niż nakład dowolnego tomiku poetyckiego, który ostatnio przeczytałem.
Takie statystyki ujawniają preferencje czytelnicze. Konkluzja w tym przypadku jest zatrważająca:
w y t o l u b i c i e
Oburzacie, protestujecie ale jak tylko macie okazje – kiedy nie widzi was kolega literat albo koleżanka literatka ani nikt znajomy, a najlepiej to jak nikt was nie widzi – to klikacie.
Nie wnikam w to, czy klikacie po to, by się lepiej przyjrzeć, czy może po to, by poczuć ciepło między udami, a może by znaleźć powód do oburzenia. To mnie nie interesuje – ale jedno jest pewne:
klikacie i pobieracie
W każdej chwili upewniacie się, że jesteście inni, że nie jesteście mną, że nie stać was na tak monstrualne skurwysyństwo doprawione końską dawką piramidalnego chamstwa.
Nie musicie się upewniać. Jesteście